Postać Jerzego Ziobry, ojca prominentnego polityka Zbigniewa Ziobry, stała się przedmiotem szerokiego zainteresowania publicznego i medialnego w Polsce, nie tylko ze względu na jego karierę zawodową, ale przede wszystkim z powodu okoliczności jego śmierci i późniejszej, wieloletniej sprawy sądowej. W tym artykule przedstawię kluczowe fakty związane z jego życiem, dramatycznymi okolicznościami odejścia oraz kontrowersjami, które narosły wokół procesu sądowego, który wciąż nie znalazł swojego finału.
Jerzy Ziobro lekarz, którego śmierć zapoczątkowała głośny proces sądowy
- Był lekarzem internistą i balneologiem, związanym z Krynicą-Zdrojem, ojcem Zbigniewa Ziobry.
- Zmarł w 2006 roku w krakowskim szpitalu, leczony kardiologicznie.
- Rodzina oskarżyła lekarzy o błąd w sztuce, co zapoczątkowało wieloletnią batalię sądową.
- Proces, początkowo prywatny, zyskał zaangażowanie prokuratury po objęciu przez Zbigniewa Ziobry funkcji Prokuratora Generalnego.
- Sprawa, wciąż nierozstrzygnięta, kosztowała podatników setki tysięcy złotych i wzbudziła liczne kontrowersje polityczne.
- Europejski Trybunał Praw Człowieka w Strasburgu orzekł, że Polska nie naruszyła prawa do życia.

Kim był Jerzy Ziobro i dlaczego jego postać budzi zainteresowanie?
Jerzy Ziobro urodził się w 1943 roku i był cenionym lekarzem chorób wewnętrznych oraz balneologiem. Jego kariera zawodowa była ściśle związana z malowniczą Krynicą-Zdrojem, gdzie przez wiele lat pracował w Uzdrowisku Krynica-Żegiestów. Pełnił tam ważne funkcje, między innymi ordynatora oddziału i zastępcy dyrektora do spraw lecznictwa. Zmarł 2 lipca 2006 roku w wieku 63 lat, pozostawiając żonę Krystynę Kornicką-Ziobro oraz dwóch synów: Zbigniewa i Witolda.
W swojej młodości Jerzy Ziobro należał do Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej, pozostając w jej szeregach aż do rozwiązania partii. Co ciekawe, od 1980 roku był również członkiem Niezależnego Samorządnego Związku Zawodowego "Solidarność". Po przełomie 1989 roku jego sympatie polityczne skłaniały się ku prawicy, co w pewnym sensie odzwierciedlało późniejsze zaangażowanie jego syna, Zbigniewa.
Kluczowym elementem, który sprawił, że postać Jerzego Ziobry zyskała tak duży rozgłos, jest fakt, że był on ojcem Zbigniewa Ziobry, jednego z najbardziej wpływowych i kontrowersyjnych polityków ostatnich dekad w Polsce. To właśnie ta relacja rodzinna stała się motorem napędowym medialnego zainteresowania i bezprecedensowego zaangażowania prokuratury w sprawę jego śmierci.
Dramat w krakowskim szpitalu: okoliczności śmierci
Jerzy Ziobro zmarł 2 lipca 2006 roku w Szpitalu Uniwersyteckim w Krakowie, gdzie był hospitalizowany i leczony kardiologicznie. Przyczyną jego pobytu w szpitalu był ostry zespół wieńcowy, poważne schorzenie serca, które wymagało natychmiastowej i specjalistycznej interwencji medycznej. Niestety, mimo wysiłków lekarzy, pacjent zmarł.
Po jego śmierci rodzina Ziobrów żona Krystyna oraz synowie Zbigniew i Witold oskarżyła czterech lekarzy leczących Jerzego Ziobrę o błędy medyczne. Zarzuty te były poważne i dotyczyły kluczowych aspektów postępowania leczniczego. Rodzina utrzymywała, że doszło do:
- Nieprawidłowej diagnozy stanu pacjenta.
- Wyboru niewłaściwej metody leczenia, która miała doprowadzić do śmierci pacjenta.
Początkowo prokuratura dwukrotnie analizowała sprawę, umarzając śledztwo w 2008 i ponownie w 2011 roku. Uznano wówczas, że brak jest znamion przestępstwa, co oznaczało, że nie dopatrzono się dowodów na popełnienie błędu w sztuce lekarskiej. Jednakże, po tych umorzeniach, rodzina Ziobrów nie zrezygnowała i złożyła w sądzie tzw. subsydiarny akt oskarżenia, co pozwoliło na kontynuowanie sprawy w trybie prywatnym, niezależnie od decyzji prokuratury.
Wieloletni proces, który wstrząsnął Polską: kulisy batalii
Sprawa śmierci Jerzego Ziobry, która rozpoczęła się jako prywatne oskarżenie, nabrała zupełnie nowego wymiaru i zaangażowania prokuratury po tym, jak Zbigniew Ziobro objął urząd Prokuratora Generalnego. Ten fakt wywołał ogromne kontrowersje i stał się podstawą dla krytyków do zarzucania mu instrumentalnego wykorzystywania aparatu państwa do prowadzenia prywatnej batalii sądowej, co w mojej ocenie, budziło poważne wątpliwości co do niezależności wymiaru sprawiedliwości.Kluczowym momentem w procesie był wyrok Sądu Rejonowego w Krakowie z lutego 2017 roku. Sędzia Agnieszka Pilarczyk uniewinniła wówczas wszystkich czterech oskarżonych lekarzy. W uzasadnieniu sąd stwierdził, że nie było związku przyczynowo-skutkowego między działaniami lekarzy a śmiercią pacjenta. Dodatkowo, sąd uznał, że ewentualne powikłania, które wystąpiły, mieściły się w granicach ryzyka leczniczego, co jest standardowym elementem każdego skomplikowanego leczenia.
Wyrok ten nie zakończył jednak sprawy, a wręcz przeciwnie zapoczątkował kolejną falę kontrowersji. Wobec sędzi Agnieszki Pilarczyk, która wydała uniewinniający wyrok, wszczęto śledztwo prokuratorskie w sprawie rzekomego przekroczenia uprawnień. Zarzuty dotyczyły zlecenia kosztownej opinii biegłych, której koszt oszacowano na około 372 tysiące złotych. Ostatecznie postępowanie to zostało umorzone, a sama sędzia publicznie określiła je jako próbę wywarcia na nią nacisku, co tylko pogłębiło wrażenie politycznego kontekstu sprawy.
Wieloletni proces charakteryzował się również nieustannymi sporami dotyczącymi opinii biegłych. Prokuratura i oskarżyciele posiłkowi konsekwentnie kwestionowali opinie polskich biegłych, które były korzystne dla lekarzy. W odpowiedzi na te wątpliwości prokuratura zleciła ekspertyzę w renomowanym szwajcarskim instytucie w Lozannie. Początkowo opinia ta miała dotyczyć głównie kwestii kosztów wcześniejszych ekspertyz, jednak w dużej mierze odniosła się również do samego leczenia Jerzego Ziobry. Koszt tej zagranicznej opinii wyniósł 88 tysięcy złotych, co stanowiło znaczący wydatek z publicznych środków.
Sprawa bez końca? Status i koszty sądowej batalii
Obecnie proces apelacyjny w sprawie śmierci Jerzego Ziobry jest zawieszony. Sąd odwoławczy czeka na kolejną, uzupełniającą opinię z Uniwersyteckiego Centrum Medycyny Sądowej w Lozannie. Jest to już kolejna ekspertyza zagraniczna, a jej szacowany koszt ma wynieść ponad 200 tysięcy złotych, czyli około 50 tysięcy franków szwajcarskich. To pokazuje, jak bardzo skomplikowana i kosztowna stała się ta sprawa.
Łączne koszty postępowań sądowych związanych ze śmiercią Jerzego Ziobry, ponoszone przez podatników, są astronomiczne. Do 2024 roku przekroczyły one 800-890 tysięcy złotych. Te ogromne wydatki są przedmiotem ostrej krytyki, zwłaszcza biorąc pod uwagę pierwotnie prywatny charakter sprawy. W mojej ocenie, tak wysokie koszty budzą pytania o efektywność i proporcjonalność działań wymiaru sprawiedliwości w kontekście konkretnej sprawy.
Ważnym aspektem sprawy jest również wyrok Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu z 2022 roku. Trybunał orzekł, że Polska nie naruszyła prawa do życia (art. 2 Konwencji), ponieważ sprawa była dogłębnie badana przez krajowe organy. Ten wyrok jest ostateczny i stanowi pewne zamknięcie międzynarodowego aspektu tej długiej batalii prawnej, choć nie kończy krajowego postępowania.
W 2024 roku doszło do nieoczekiwanego wydarzenia, które ponownie skierowało uwagę mediów na tę sprawę. Podczas przeszukań w domu Zbigniewa Ziobry, prowadzonych w związku ze śledztwem dotyczącym Funduszu Sprawiedliwości, odnaleziono oryginał teczki nadzoru akt postępowania przygotowawczego w sprawie śmierci jego ojca. To odkrycie wywołało kolejne pytania o to, w jaki sposób dokumenty te znalazły się poza prokuraturą.Przeczytaj również: PiS a Konstytucja: Zmiany "tylnymi drzwiami" czy formalne?
Spuścizna sprawy Jerzego Ziobry: wymiar polityczny i społeczny
Sprawa śmierci Jerzego Ziobry wywołała szerokie kontrowersje polityczne, które skupiły się przede wszystkim na osobie Zbigniewa Ziobry. Krytycy zarzucali mu instrumentalne wykorzystywanie stanowiska Prokuratora Generalnego do prowadzenia prywatnej batalii sądowej. Ta sytuacja stała się elementem szerszej debaty o granicach władzy, niezależności wymiaru sprawiedliwości i potencjalnym konflikcie interesów, co w moim przekonaniu, jest niezwykle ważne dla zdrowia demokracji.
Poza wymiarem politycznym, sprawa Jerzego Ziobry miała również znaczący wpływ na środowisko lekarskie, prowadząc do tzw. "efektu mrożącego". Lekarze, obserwując tę wieloletnią i medialną batalię, zaczęli obawiać się leczenia osób publicznych lub VIP-ów. Istnieje realna obawa, że nawet w przypadku braku ewidentnego błędu w sztuce, mogą zostać wciągnięci w długotrwałe i kosztowne procesy prawne, zmagając się z ogromną presją medialną i potencjalnymi konsekwencjami zawodowymi. To zjawisko, niestety, może negatywnie wpływać na jakość opieki zdrowotnej, zwłaszcza w przypadku pacjentów, którzy z różnych powodów mogą być postrzegani jako "ryzykowni" pod kątem prawnym.






