Współczesne demokracje liberalne borykają się z licznymi wyzwaniami, a hasło "Demokracja: przepraszamy za usterki" stało się ironicznym, ale niezwykle trafnym komentarzem do ich stanu. W tym artykule, jako Janina Możdżanowska, chciałabym przyjrzeć się, skąd wzięło się to sformułowanie i dlaczego tak dobrze opisuje problemy oraz wyzwania, z jakimi mierzy się polska demokracja, szczególnie w kontekście ostatnich lat.
Demokracja: przepraszamy za usterki ironiczny tytuł książki jako diagnoza problemów Polski
- Hasło "Demokracja: przepraszamy za usterki" pochodzi od tytułu książki Iwana Krastewa z 2015 roku, symbolizując kryzys współczesnych demokracji liberalnych.
- Kluczowe "usterki" polskiej demokracji obejmują zagrożenia dla praworządności, upolitycznienie mediów, niską jakość legislacji, polaryzację społeczną i korupcję.
- Międzynarodowe raporty, takie jak International IDEA i Freedom House, potwierdzają te problemy, choć po 2023 roku Polska odnotowuje pewną poprawę, zwłaszcza w wolności prasy.
- Proces odbudowy zaufania i pełnej niezależności instytucji demokratycznych jest długotrwały i wymaga zaangażowania społeczeństwa obywatelskiego.
"Przepraszamy za usterki": Skąd to hasło i dlaczego tak dobrze opisuje polską rzeczywistość?
Fraza "Demokracja: przepraszamy za usterki" to nic innego jak tytuł polskiego wydania książki bułgarskiego politologa Iwana Krastewa, która ukazała się w 2015 roku nakładem Wydawnictwa Krytyki Politycznej. Od razu przykuła moją uwagę, bo doskonale oddaje ducha czasów. Krastew, jeden z najbardziej wnikliwych analityków współczesnych procesów politycznych, użył tego sformułowania jako ironicznego komentarza do narastającego kryzysu i problemów, z jakimi borykały się wówczas demokracje liberalne na całym świecie. To metafora, która sugeruje, że demokracja, niczym skomplikowany mechanizm, może się psuć, wymagać naprawy, a nawet przeprosin ze strony tych, którzy ją obsługują.
Dlaczego to ironiczne hasło stało się symbolem problemów w Polsce?
To konkretne hasło niezwykle silnie zarezonowało w polskim kontekście, stając się niemalże symbolem wyzwań, z jakimi mierzyła się nasza demokracja, zwłaszcza w latach 2015-2023. Pamiętam, jak wielu z nas odczuwało wówczas poczucie, że system, który wydawał się stabilny, zaczął się rozregulowywać. Hasło to idealnie oddawało ogólne wrażenie erozji demokratycznej, podważania instytucji i osłabiania mechanizmów kontroli i równowagi. Było to jak przyznanie się do usterki w systemie, który miał być gwarantem wolności i praworządności, a zaczął wykazywać niepokojące symptomy dysfunkcji.
Czy demokracja to system, który może się psuć jak urządzenie?
Zdecydowanie tak. Demokracja, choć oparta na ideach i wartościach, jest przede wszystkim systemem instytucji, procedur i zasad. Podobnie jak każde złożone urządzenie, może ulegać degradacji, tracić swoją efektywność, a nawet być celowo podważana. Kiedy mówimy o "usterkach" w demokracji, mam na myśli sytuacje, w których na przykład sądy tracą niezależność, media stają się narzędziem propagandy, proces legislacyjny jest pośpieszny i niedbały, a prawa mniejszości są ignorowane. To wszystko są elementy, które przestają działać zgodnie z pierwotnym zamysłem, prowadząc do osłabienia całego systemu i utraty zaufania obywateli. Demokracja wymaga stałego "serwisowania" i dbałości o każdy jej element.
Audyt polskiej demokracji: Główne "usterki" systemu
Przyjrzyjmy się teraz bliżej, niczym w szczegółowym audycie, głównym "usterkom", które trapiły i wciąż trapią polską demokrację. Moja analiza opiera się na diagnozach zawartych w międzynarodowych i krajowych raportach, które od lat monitorują stan praworządności i wolności w naszym kraju.
Usterka nr 1: Niezależność sądów pod presją fundament, który zachwiał się w posadach
Jednym z najbardziej bolesnych i długotrwałych problemów, które obserwowaliśmy w Polsce, było systemowe zagrożenie dla niezależności sądów i Trybunału Konstytucyjnego. W latach 2015-2023 doszło do szeregu zmian, które w mojej ocenie, znacząco podważyły zaufanie do wymiaru sprawiedliwości. Mimo że po 2023 roku podjęto działania naprawcze, proces odbudowy zaufania i pełnej niezależności jest niezwykle długotrwały. Nie da się szybko naprawić fundamentów, które przez lata były podkopywane, a skutki tamtych działań wciąż są odczuwalne w codziennym funkcjonowaniu państwa i w percepcji obywateli.
Usterka nr 2: Media publiczne jako tuba propagandowa jak odzyskano i jak wciąż trzeba chronić wolność słowa?
Kwestia upolitycznienia mediów publicznych była, moim zdaniem, jednym z najpoważniejszych zarzutów stawianych polskiej demokracji. Przez lata obserwowaliśmy, jak media, które z założenia miały służyć społeczeństwu, stawały się narzędziem propagandy jednej strony politycznej. To zjawisko było szeroko komentowane w raportach międzynarodowych. Cieszy mnie, że po 2023 roku Polska odnotowała znaczną poprawę wskaźnika wolności prasy, głównie dzięki próbom odpolitycznienia mediów publicznych. Jednakże, jak pokazują te same raporty, wciąż pozostajemy poniżej średniej europejskiej, co oznacza, że droga do pełnego pluralizmu i niezależności mediów jest jeszcze długa.
Usterka nr 3: Proces legislacyjny "na skróty" gdy jakość prawa przegrywa z polityczną wolą
Niska jakość stanowionego prawa to kolejna "usterka", która ma realny wpływ na życie obywateli i funkcjonowanie państwa. Często widziałam, jak ustawy były przyjmowane w pośpiechu, bez odpowiednich konsultacji społecznych, z pominięciem standardowych procedur. Taki proces legislacyjny "na skróty" prowadzi do powstawania przepisów niejasnych, niespójnych, a czasem wręcz sprzecznych z konstytucją. W mojej ocenie, to bezpośrednio osłabia pewność prawa i zaufanie do państwa, ponieważ obywatele i przedsiębiorcy nie mogą polegać na stabilnych i przewidywalnych regulacjach.
Usterka nr 4: Prawa mniejszości i wojny kulturowe test dojrzałości dla społeczeństwa obywatelskiego
Raporty międzynarodowe regularnie zwracają uwagę na kwestie związane z prawami osób LGBT oraz prawem aborcyjnym jako obszary negatywnie wpływające na ocenę stanu demokracji w Polsce. To są tematy, które wywołują głębokie podziały i polaryzację społeczną, a ich instrumentalne wykorzystywanie w debacie politycznej tylko pogłębia te rany. W moim przekonaniu, sposób, w jaki społeczeństwo i władza traktują mniejszości, jest prawdziwym testem dojrzałości demokracji. Głęboka polaryzacja polityczna i społeczna, podsycana przez "wojny kulturowe", pozostaje trwałym wyzwaniem, które utrudnia konstruktywny dialog i poszukiwanie kompromisów.

Usterka nr 5: Korupcja i "państwo partyjne" dlaczego zaufanie publiczne jest na wagę złota?
Analitycy Freedom House słusznie wskazują, że korupcja stanowi istotny problem w Polsce. Nie chodzi tu tylko o bezpośrednie łapówkarstwo, ale także o nadużywanie stanowisk publicznych do celów partyjnych oraz obsadzanie kluczowych funkcji w instytucjach państwa według klucza politycznego, a nie kompetencji. To zjawisko, które ja nazywam "państwem partyjnym", znacząco osłabia instytucje państwa, podważa ich bezstronność i niezależność. W efekcie, obywatele tracą zaufanie do państwa i jego organów, co jest niezwykle szkodliwe dla sprawnie funkcjonującej demokracji. Zaufanie publiczne jest bowiem walutą, bez której żaden system nie może działać efektywnie.
Raporty nie kłamią: Polska w międzynarodowych rankingach wolności
Światowe lustro: Co mówią o nas raporty Freedom House i International IDEA?
Międzynarodowe raporty stanowią dla mnie cenne "lustro", w którym możemy zobaczyć, jak Polska jest postrzegana na tle innych krajów. Według raportu International IDEA, opublikowanego pod koniec 2025 roku, Polska, wbrew globalnemu trendowi spadkowemu w demokracji, poprawiła swoją pozycję w rankingu. To dobra wiadomość, szczególnie w obszarze wolności prasy i skuteczności parlamentu. Jednakże, raport ten podkreśla, że Polska wciąż znajduje się poniżej średniej europejskiej, co oznacza, że mamy jeszcze wiele do zrobienia. Z kolei w raporcie "Freedom in the World 2025" Freedom House, Polska utrzymuje status kraju "wolnego". Pamiętam jednak, że w poprzednich latach jej wynik punktowy spadał, co odzwierciedlało problemy z praworządnością i próbami kontrolowania konkurencji wyborczej. To pokazuje, jak dynamiczna jest sytuacja i jak łatwo można stracić wypracowaną pozycję.
- International IDEA (2025): Polska poprawiła pozycję w rankingu demokracji, zwłaszcza w wolności prasy i skuteczności parlamentu, ale pozostaje poniżej średniej europejskiej.
- Freedom House (2025): Polska utrzymuje status kraju "wolnego", choć w poprzednich latach odnotowywano spadki punktowe z powodu problemów z praworządnością i konkurencją wyborczą.
Światełko w tunelu? Oznaki poprawy i obszary, które wciąż wymagają "naprawy"
Dane z raportów dają nam powody do umiarkowanego optymizmu, wskazując na pewne "światełko w tunelu". Odnotowano poprawę w kluczowych obszarach, co jest wynikiem konkretnych działań. Z mojego punktu widzenia, największym sukcesem jest częściowe odpolitycznienie mediów publicznych, co przełożyło się na lepszy wskaźnik wolności prasy. Poprawiła się również skuteczność parlamentu, co świadczy o powrocie do bardziej standardowych procedur legislacyjnych. Niemniej jednak, nie możemy spoczywać na laurach. Wciąż istnieją obszary, które wymagają intensywnej "naprawy".
- Obszary poprawy: Odpolitycznienie mediów publicznych, wzrost wolności prasy, poprawa skuteczności parlamentu.
- Obszary wymagające naprawy: Pełna odbudowa praworządności, zmniejszenie polaryzacji społecznej, wzmocnienie ochrony praw mniejszości.
Polska na tle Europy i świata czy nasze problemy są wyjątkowe?
Analizując sytuację Polski, często zastanawiam się, czy nasze problemy są unikalne, czy też wpisują się w szersze zjawiska globalne. Widzę, że Polska, mimo że odnotowała poprawę, wciąż pozostaje poniżej średniej europejskiej. To sugeruje, że choć globalnie wiele demokracji doświadcza regresu, my mamy do nadrobienia pewne zaległości w stosunku do naszych zachodnich sąsiadów. Z drugiej strony, wiele z naszych "usterek" polaryzacja, fake newsy, osłabianie instytucji to problemy, z którymi mierzy się wiele krajów. Myślę, że to, co wyróżnia Polskę, to intensywność i szybkość, z jaką te procesy zachodziły w ostatnich latach, a także specyfika historyczna i kulturowa, która nadaje im unikalny charakter. Nie jesteśmy sami w tych wyzwaniach, ale musimy znaleźć własne, skuteczne rozwiązania.
Serwisowanie demokracji: Jak naprawić "usterki" i kto powinien to zrobić?
Skoro zdiagnozowaliśmy "usterki", pora zastanowić się nad "serwisowaniem" naszej demokracji. To proces, który wymaga zaangażowania wielu stron i konsekwentnych działań. Nie ma jednej magicznej recepty, ale są kluczowe obszary, na które musimy zwrócić uwagę.
Odbudowa instytucji: Pierwszy i najważniejszy krok ku stabilności
Dla mnie, jako ekspertki, oczywiste jest, że pierwszym i najważniejszym krokiem jest odbudowa zaufania do instytucji. Mam tu na myśli przede wszystkim sądownictwo i media publiczne. Musimy zapewnić im pełną niezależność, tak aby mogły działać bez politycznych nacisków. To oznacza nie tylko zmiany legislacyjne, ale także zmianę kultury organizacyjnej i personalnej. Bez niezależnych sądów, które gwarantują praworządność, i bez pluralistycznych mediów, które dostarczają rzetelnych informacji, żadna demokracja nie może być stabilna. To fundament, na którym opiera się cały system.
Rola społeczeństwa obywatelskiego: Jak obywatele mogą stać się "serwisantami" demokracji?
Nie mogę przecenić roli aktywnych obywateli i organizacji pozarządowych w procesie "serwisowania" demokracji. To właśnie społeczeństwo obywatelskie jest często pierwszym, które zauważa "usterki" i bije na alarm. Obywatele mogą stać się "serwisantami" demokracji poprzez monitorowanie władzy, rzecznictwo na rzecz zmian, udział w konsultacjach społecznych i aktywną obecność w debacie publicznej. Edukacja obywatelska, wspieranie niezależnych mediów i angażowanie się w lokalne inicjatywy to konkretne sposoby, w jakie każdy z nas może przyczynić się do wzmocnienia systemu.
Kultura polityczna, która leczy, a nie dzieli czy to w ogóle możliwe?
Zmiana kultury politycznej w Polsce to jedno z największych, a zarazem najtrudniejszych wyzwań. Przez lata obserwowaliśmy brutalizację debaty publicznej, stosowanie języka wykluczenia i pogłębianie podziałów. Moim zdaniem, aby demokracja mogła się rozwijać, musimy odejść od tej toksycznej retoryki na rzecz konstruktywnego dialogu i wzajemnego szacunku. Czy to w ogóle możliwe? Wierzę, że tak, choć wymaga to wysiłku od wszystkich stron polityków, mediów i samych obywateli. Musimy nauczyć się rozmawiać, słuchać i szukać wspólnych rozwiązań, zamiast koncentrować się wyłącznie na różnicach. To proces długotrwały, ale niezbędny do uzdrowienia naszej demokracji.
Jaka przyszłość czeka demokrację z metką "Made in Poland"?
Od "usterek" do innowacji jakie lekcje możemy wyciągnąć z ostatnich lat?
Okres erozji demokratycznej, a następnie próby jej naprawy, dostarczyły nam wielu cennych lekcji. Przede wszystkim uświadomiły nam, jak kruchy jest system demokratyczny i jak łatwo można go podważyć, jeśli nie jest stale pielęgnowany. Z mojego doświadczenia wynika, że kluczowe jest zrozumienie znaczenia mechanizmów kontroli i równowagi niezależnych sądów, wolnych mediów, silnego parlamentu. Te lata pokazały również odporność polskiego społeczeństwa obywatelskiego, które wielokrotnie stawało w obronie wartości demokratycznych. To lekcje, które powinny stać się podstawą dla przyszłych "innowacji" w naszym systemie, ucząc nas, jak budować bardziej odporną i partycypacyjną demokrację.
Przeczytaj również: Demokracja bezpośrednia w Polsce: Jak realnie wpływać na władzę?
Czy jesteśmy skazani na ciągłe "naprawy", czy możliwa jest trwała poprawa?
Pytanie o przyszłość polskiej demokracji jest pytaniem otwartym. Czy jesteśmy skazani na ciągłe "naprawy", czy też możliwa jest trwała poprawa? Moim zdaniem, demokracja, niczym żywy organizm, zawsze będzie wymagała uwagi i adaptacji do zmieniających się warunków. "Serwisowanie" jest procesem ciągłym. Jednak wierzę, że poprzez konsekwentne działania, wzmacnianie instytucji, promowanie kultury dialogu i aktywne zaangażowanie obywateli, możemy osiągnąć trwałą poprawę i zbudować system bardziej odporny na przyszłe "usterki". To wymaga długofalowej wizji i wspólnego wysiłku, ale jest to cel, do którego warto dążyć.






