W polskiej polityce przewaga sondażowa potrafi stopnieć w kilka miesięcy, dlatego odpowiedź na pytanie, czy PiS wygra wybory, nie może opierać się na jednym badaniu. Analizuję aktualne notowania, możliwe przepływy elektoratu, znaczenie rozłamu na prawicy oraz to, czy zwycięstwo wyborcze przełożyłoby się na zdolność do stworzenia rządu.
PiS pozostaje ważną siłą, ale dziś nie jest faworytem wyborów
- KO prowadzi w większości najnowszych sondaży partyjnych.
- PiS zajmuje drugie miejsce, zwykle z wynikiem od około 15 do 24 procent.
- Wybory parlamentarne odbędą się najpewniej w 2027 roku, więc obecne badania są tylko fotografią nastrojów.
- Rozdrobnienie prawicy może osłabić wynik PiS nawet wtedy, gdy cały prawicowy elektorat pozostanie liczny.
- Najwięcej zależy od koalicji, frekwencji i głosów osób niezdecydowanych.
Co dziś mówią sondaże o szansach PiS
Na ten moment PiS nie jest faworytem do zdobycia największej liczby głosów. W najnowszym badaniu CBOS z początku września 2026 roku Koalicja Obywatelska uzyskała 26,1 procent, a Prawo i Sprawiedliwość 15 procent wśród osób deklarujących udział w wyborach. Trzeba jednak pamiętać, że aż 14,3 procent zdecydowanych uczestników nie wskazało konkretnej partii.
W innych sondażach różnica jest mniejsza. PiS pojawia się najczęściej w przedziale 19-24 procent, podczas gdy KO otrzymuje około 29-35 procent. Średnia sondażowa z połowy września dawała KO około 31,9 procent, a PiS 21 procent. To przewaga wyraźna, ale nie taka, której nie można odrobić w ciągu kilkunastu miesięcy.
| Pomiar | KO | PiS | Wniosek |
|---|---|---|---|
| CBOS, wrzesień 2026 | 26,1% | 15,0% | Duża przewaga KO i wysoki odsetek niezdecydowanych |
| Opinia24, wrzesień 2026 | 35,0% | 19,5% | PiS wyraźnie za liderem |
| United Surveys, wrzesień 2026 | 32,8% | 20,8% | Przewaga KO, ale PiS utrzymuje drugą pozycję |
| Pollster, wrzesień 2026 | 33,3% | 22,2% | Najlepszy z ostatnich wyników PiS, nadal poniżej KO |
| Średnia sondażowa, połowa września | 31,9% | 21,0% | KO pozostaje liderem, PiS ma przestrzeń do odrabiania strat |
Moja ocena jest prosta. PiS może jeszcze wygrać wybory, ale obecne dane nie dają podstaw, by uznać to za scenariusz najbardziej prawdopodobny. Sondaż nie jest prognozą końcowego wyniku, szczególnie gdy do głosowania pozostał ponad rok.
Dlaczego dzisiejsze badania nie rozstrzygają wyniku
Regularne wybory parlamentarne mają odbyć się w 2027 roku, o ile kadencja nie zostanie skrócona w przewidzianym prawem trybie. Do tego czasu zmienić się mogą ceny, sytuacja gospodarcza, relacje Polski z Unią Europejską, bezpieczeństwo oraz ocena rządu. Każdy z tych tematów może przesunąć poparcie o kilka punktów procentowych.
Duże znaczenie ma też metodologia. Poszczególne pracownie różnią się sposobem dotarcia do respondentów, konstrukcją pytań i tym, jak liczą osoby niezdecydowane. Dlatego wynik PiS na poziomie 15 procent w jednym badaniu i 22 procent w innym nie musi oznaczać nagłego skoku lub załamania poparcia.
Najważniejsze jest to, czy powtarza się ten sam kierunek zmian. W przypadku PiS wrześniowe dane wskazują na osłabienie pozycji względem wcześniejszych miesięcy, natomiast KO utrzymuje pierwsze miejsce. Nie oznacza to jednak, że przewaga obecnego lidera jest już nieodwracalna.
W praktyce trzeba obserwować średnią z kilku badań, a nie pojedynczy sondaż. Ja zwracam szczególną uwagę na wyniki utrzymujące się przez co najmniej kilka tygodni, bo dopiero wtedy można mówić o trendzie, a nie o chwilowej reakcji na wydarzenie polityczne.
Co może pomóc PiS wrócić na pierwsze miejsce
Największym atutem PiS pozostaje stabilny i zdyscyplinowany elektorat. Partia ma rozpoznawalną markę, wieloletnie struktury terenowe oraz grupę wyborców, którzy nawet w okresie kryzysu politycznego nie przenoszą poparcia do innych ugrupowań.
Drugą szansą jest mobilizacja wyborców, którzy dziś nie deklarują udziału w głosowaniu. Jeżeli część osób rozczarowanych rządem uzna, że wybory są sposobem na jego ukaranie, PiS może zyskać więcej niż wynika z sondaży opartych wyłącznie na obecnych deklaracjach.
Partia musiałaby jednak przedstawić przekonującą odpowiedź na problemy codzienne. Same hasła tożsamościowe mogą utrzymać twardy elektorat, ale niekoniecznie przyciągną wyborców umiarkowanych. Największą różnicę zrobiłyby konkretne propozycje dotyczące mieszkań, kosztów życia, ochrony zdrowia i bezpieczeństwa.
PiS może też skorzystać na błędach przeciwników. Wysokie oczekiwania wobec rządu oznaczają, że rozczarowanie jego działaniami może być silniejsze niż w przypadku opozycji. To klasyczny mechanizm wyborczy: partia rządząca z czasem przestaje być oceniana za obietnice, a zaczyna za realne skutki swoich decyzji.
Warunkiem powodzenia byłoby jednak ograniczenie konfliktów na prawicy. Jeżeli kolejne grupy wyborców zostaną przejęte przez inne ugrupowania, PiS może przegrać nie dlatego, że prawica stanie się słaba, lecz dlatego, że jej głosy zostaną podzielone.
Co dziś działa przeciwko tej partii
Najpoważniejszym problemem jest utrata pozycji głównej siły po prawej stronie sceny politycznej. W części sondaży PiS znajduje się bardzo blisko Konfederacji, a dodatkowe ugrupowania prawicowe odbierają mu wyborców zainteresowanych ostrzejszym językiem w sprawach migracji, suwerenności i polityki europejskiej.
Nie mniej istotny jest rozłam związany z powstaniem nowego ugrupowania skupionego wokół części byłych polityków PiS. Jeśli ta formacja utrzyma się do wyborów, będzie konkurować o podobny elektorat. Każdy punkt procentowy odebrany PiS może oznaczać kilka lub kilkanaście mandatów mniej.
Partia musi także rozwiązać problem przywództwa. Rozpoznawalność Jarosława Kaczyńskiego pomaga mobilizować lojalnych wyborców, ale dla części społeczeństwa jest symbolem dawnego sporu, a nie nowego otwarcia. PiS stoi więc przed trudnym wyborem między utrzymaniem dotychczasowej tożsamości a próbą poszerzenia zaplecza.
Moim zdaniem nie wystarczy samo oczekiwanie na potknięcia KO. Opozycja może wygrać wtedy, gdy przekona wyborców, że ma plan na przyszłość, a nie tylko mocną diagnozę błędów obecnej władzy. To różnica między protestem przeciw rządowi a świadomym wyborem alternatywy.
Zdobycie największej liczby głosów nie gwarantuje rządu
W polskich wyborach trzeba odróżnić dwa pytania. Pierwsze brzmi, która partia zdobędzie najwięcej głosów. Drugie dotyczy tego, kto będzie w stanie zebrać co najmniej 231 mandatów w Sejmie albo stworzyć koalicję zdolną do uzyskania wotum zaufania.
PiS może więc zostać pierwszą partią, a mimo to nie utworzyć rządu. Taki scenariusz jest realny przy dużym rozdrobnieniu parlamentu, zwłaszcza gdy potencjalni partnerzy koalicyjni nie będą chcieli współpracować albo pozostaną poniżej progu wyborczego.
Znaczenie ma również metoda przeliczania głosów na mandaty. W wyborach do Sejmu działa metoda d’Hondta, która zwykle premiuje większe ugrupowania i bloki wyborcze. Dlatego ten sam wynik procentowy może dać różną liczbę mandatów w zależności od tego, ile partii przekroczy próg.
Obecne symulacje są wyjątkowo niepewne, bo część ugrupowań balansuje w pobliżu progu wyborczego. Jeśli jakaś partia zdobędzie 4,9 procent, jej głosy nie przełożą się na mandaty, a pozostałe ugrupowania mogą otrzymać większy udział w Sejmie. To właśnie dlatego wyborczy rachunek jest bardziej skomplikowany niż proste porównanie dwóch wyników sondażowych.
Jak oceniać szanse PiS przed wyborami
Nie przywiązywałbym się do pojedynczych nagłówków o sondażowym zwycięstwie lub kryzysie. Przy analizie sytuacji warto sprawdzać pięć elementów:
- średnią z kilku sondaży, a nie jeden pomiar;
- trend z ostatnich dwóch lub trzech miesięcy;
- liczbę wyborców niezdecydowanych i deklarowaną frekwencję;
- notowania wszystkich partii prawicowych razem;
- możliwe układy koalicyjne po wyborach.
Ważne jest również pytanie, kto faktycznie pójdzie do urn. Starsi i bardziej zdecydowani wyborcy częściej uczestniczą w głosowaniu, a młodsze grupy mogą długo pozostawać niezdecydowane. To sprawia, że kampania i mobilizacja w ostatnich tygodniach potrafią zmienić końcowy wynik bardziej, niż sugerowały wcześniejsze badania.
Na dziś najbardziej rozsądny wniosek brzmi: PiS ma realną, ale odległą szansę na zwycięstwo. Partia musi najpierw zatrzymać odpływ wyborców, odzyskać część centrum i ograniczyć podział prawicy. Bez tych warunków jej powrót na pierwsze miejsce będzie trudny.
Co naprawdę rozstrzygnie losy PiS w 2027 roku
O wyniku nie zdecyduje jeden sondaż ani pojedyncza telewizyjna debata. Największe znaczenie będą miały trzy rzeczy: zdolność rządu do utrzymania poparcia, umiejętność PiS do odnowienia własnego przekazu oraz to, czy prawica wystartuje jako jeden silny blok, czy w kilku konkurujących ze sobą formacjach.
Dlatego dziś nie powiedziałbym ani, że PiS na pewno przegra, ani że jego zwycięstwo jest blisko. Najuczciwsza prognoza na wrzesień 2026 roku to przewaga KO przy otwartym wyniku wyborów. Im bliżej głosowania, tym większą wagę będą miały nie tylko procenty poparcia, lecz także frekwencja, progi wyborcze i gotowość partii do zawierania koalicji.
