Pytanie, czy ojciec Tuska był w Wehrmachcie, wynika przede wszystkim z pomieszania dwóch pokoleń rodziny. Chodzi o rozróżnienie między ojcem Donalda Tuska, Donaldem Tuskiem seniorem, a jego dziadkiem Józefem Tuskiem, którego wojenne losy stały się jednym z najbardziej wykorzystywanych tematów kampanii politycznych w Polsce. Poniżej porządkuję fakty, wyjaśniam okoliczności wcielenia do niemieckiej armii i pokazuję, co rzeczywiście można z tej historii wywnioskować w debacie o Koalicji Obywatelskiej.
Najważniejsze rozróżnienie dotyczy osoby i charakteru służby
- Ojciec Donalda Tuska nie był żołnierzem Wehrmachtu.
- Józef Tusk, dziadek polityka, został wcielony do Wehrmachtu w 1944 roku.
- Dostępne informacje wskazują na przymusowy pobór, a nie ochotnicze zgłoszenie.
- Wcześniej Józef Tusk był więźniem niemieckich obozów koncentracyjnych.
- Sprawa została nagłośniona w kampanii prezydenckiej w 2005 roku i do dziś wraca w sporach politycznych.
Najpierw trzeba rozdzielić ojca od dziadka
Ojcem Donalda Tuska był Donald Tusk senior, z zawodu stolarz, który zmarł w 1972 roku. To nie on pojawia się w dokumentach dotyczących służby w niemieckiej armii. Samo pytanie o ojca jest więc sformułowane nieprecyzyjnie, choć łatwo zrozumieć, skąd wzięła się ta pomyłka.
Osobą, której dotyczy cała historia, był Józef Tusk, ojciec Donalda Tuska seniora i dziadek późniejszego premiera. Józef Tusk urodził się w 1907 roku, pracował między innymi na kolei i był związany z polskim środowiskiem gdańskich Kaszubów. W dokumentach rodzinnych oraz historycznych występuje jako Polak prześladowany przez niemieckie władze okupacyjne.
To rozróżnienie ma znaczenie nie tylko dla porządku biograficznego. Zarzut dotyczący dziadka bywa przedstawiany tak, jakby dotyczył bezpośrednio ojca lub samego Donalda Tuska, co jest faktycznym przekłamaniem.
Tak wyglądał wojenny fragment biografii Józefa Tuska
Józef Tusk został wcześniej zatrzymany przez Niemców i trafił do obozów koncentracyjnych. Źródła opisują jego pobyt między innymi w systemie obozowym Stutthofu i Neuengamme. Ten fakt nie rozstrzyga sam w sobie wszystkich późniejszych wydarzeń, ale pokazuje, że nie był człowiekiem, którego wojenną biografię można uczciwie opisać jednym hasłem o „służbie dla Niemiec”.
Dokumenty niemieckie wskazują, że między 2 sierpnia a 12 października 1944 roku Józef Tusk znajdował się w 328. Zapasowym Batalionie Szkolnym Grenadierów Wehrmachtu. Była to formacja armii niemieckiej, dlatego odpowiedź na pytanie, czy dziadek Donalda Tuska znalazł się w Wehrmachcie, brzmi tak.
Nie wynika z tego jednak, że zgłosił się tam dobrowolnie. Dostępne relacje i opracowania opisują jego przypadek jako przymusowe wcielenie, podobne do losu wielu mieszkańców Pomorza. Nie ma wiarygodnych podstaw, aby przedstawiać Józefa Tuska jako ochotnika, który z własnej woli chciał walczyć za III Rzeszę.
| Element biografii | Co wynika z dostępnych informacji |
|---|---|
| Osoba | Józef Tusk, dziadek Donalda Tuska |
| Okres służby w Wehrmachcie | Między sierpniem a październikiem 1944 roku |
| Charakter wcielenia | Przymusowy pobór, bez potwierdzenia ochotniczego zgłoszenia |
| Wcześniejsze losy | Więzienie w niemieckich obozach koncentracyjnych |
| Późniejsze losy | Źródła wskazują na związki z Polskimi Siłami Zbrojnymi na Zachodzie, choć pełna chronologia nie jest całkowicie jasna |
Właśnie ostatni punkt wymaga ostrożności. W 2005 roku informowano o brytyjskich dokumentach wskazujących, że Józef Tusk znalazł się później w polskich formacjach na Zachodzie, ale późniejsze poszukiwania archiwalne nie zamknęły wszystkich wątpliwości dotyczących jego drogi po opuszczeniu niemieckiej jednostki. Najbezpieczniej mówić więc o krótkim, udokumentowanym epizodzie w Wehrmachcie i nie dopisywać szczegółów, których nie da się pewnie potwierdzić.
Skąd wzięła się polityczna opowieść o „dziadku z Wehrmachtu”
Sprawa wybuchła z dużą siłą podczas kampanii prezydenckiej w 2005 roku, gdy Donald Tusk kandydował z Platformy Obywatelskiej. Jacek Kurski sugerował wówczas, że dziadek Tuska miał dobrowolnie zgłosić się do Wehrmachtu. To właśnie słowo „ochotnik” zmieniało sens całej historii i nadawało jej wymowę oskarżenia o świadomą współpracę z III Rzeszą.
Problem polegał na tym, że dokumenty potwierdzały sam fakt wcielenia, ale nie potwierdzały tezy o dobrowolnym zaciągu. W mojej ocenie to klasyczny przykład wykorzystania prawdziwego fragmentu biografii do zbudowania fałszywego lub mocno zniekształconego wniosku.
Deutsche Welle opisywała później, że Józef Tusk był wcześniej więźniem niemieckiego systemu obozowego, a do armii wcielono go pod koniec wojny. Tło jest istotne, bo pokazuje, że człowiek mógł najpierw być represjonowany przez niemieckie państwo, a później zostać przez nie przymusowo wykorzystany jako żołnierz.
W debacie dotyczącej Koalicji Obywatelskiej ten temat działa przede wszystkim jako polityczny symbol. Nie jest dowodem na poglądy Donalda Tuska, jego decyzje ani program ugrupowania. Jest natomiast przykładem tego, jak historia rodzinna może zostać użyta do budowania emocjonalnego obrazu przeciwnika.
Dlaczego Kaszubi trafiali do niemieckiej armii
Los Józefa Tuska trzeba rozpatrywać na tle okupacji Pomorza. Mieszkańcy regionu byli poddawani presji germanizacyjnej, represjom i kontroli administracyjnej. Niemcy traktowali część ludności kaszubskiej jako potencjalne źródło rekrutów, nawet jeśli ci ludzie identyfikowali się jako Polacy.
Wcielenie do Wehrmachtu nie zawsze oznaczało dobrowolną zmianę narodowości ani poparcie dla nazizmu. Dla wielu osób odmowa mogła oznaczać aresztowanie, więzienie, represje wobec rodziny albo wysłanie do obozu. Nie znaczy to oczywiście, że każdy przypadek był identyczny. Dlatego historyk powinien analizować konkretne dokumenty, a nie wydawać wyrok na podstawie samego munduru.
Najczęstszy błąd w tej sprawie polega na utożsamieniu trzech różnych sytuacji. Czym innym było dobrowolne zgłoszenie się do niemieckiej armii, czym innym podpisanie volkslisty pod presją okupanta, a jeszcze czym innym przymusowe wcielenie osoby wcześniej prześladowanej przez niemieckie władze.
- Dobrowolny zaciąg mógł świadczyć o określonej postawie politycznej lub ideologicznej.
- Wpis na volkslistę miał różne przyczyny i nie zawsze oznaczał pełną identyfikację z Niemcami.
- Przymusowy pobór był decyzją okupanta, a nie swobodnym wyborem rekruta.
W przypadku Józefa Tuska najważniejsza jest trzecia kategoria. Z dostępnych materiałów nie wynika, aby działał z przekonania na rzecz III Rzeszy. Przeciwnie, jego wcześniejsze uwięzienie przez Niemców stanowi mocny argument przeciwko uproszczonej opowieści o ideologicznym kolaborancie.
Jak oceniać ten argument w sporze o Koalicję Obywatelską
Gdy ten temat pojawia się w politycznej dyskusji, ja zaczynam od czterech prostych pytań. O kim dokładnie mowa? Czy chodzi o ojca, dziadka, czy jeszcze dalszego przodka? Czy dokument potwierdza samą obecność w jednostce, czy także dobrowolność i motywację? I wreszcie, czy ktoś próbuje przypisać współczesnemu politykowi odpowiedzialność za decyzje krewnego sprzed jego urodzenia?
W tym przypadku odpowiedzi są jasne. Ojciec Donalda Tuska nie był żołnierzem Wehrmachtu. Jego dziadek Józef Tusk został do niemieckiej armii wcielony w 1944 roku, ale brakuje potwierdzenia tezy o ochotniczym zaciągu. Nie ma też logicznej podstawy, by z rodzinnej historii wyprowadzać ocenę współczesnej działalności Koalicji Obywatelskiej.
Można krytykować decyzje, program i działania polityków. To normalna część demokracji. Przenoszenie odpowiedzialności za wojenne losy krewnego na jego wnuka jest jednak argumentem personalnym, a nie merytoryczną oceną polityki.
Jak podaje Gedanopedia, Józef Tusk był związany z polskim środowiskiem Gdańska i miał syna Donalda, ojca późniejszego premiera. Ten szczegół dobrze pokazuje, dlaczego precyzja w nazewnictwie jest tak ważna. Jedna zamiana słowa „dziadek” na „ojciec” zmienia odbiór całej historii.
Najuczciwsza odpowiedź na spór o rodzinę Tuska
Ojciec Donalda Tuska nie był w Wehrmachcie. W Wehrmachcie znalazł się jego dziadek Józef Tusk, który został wcielony pod koniec wojny, prawdopodobnie przymusowo. Wcześniej był więziony przez niemieckie władze, a późniejszy przebieg jego losów nie daje podstaw do przedstawiania go jako ochotnika ani ideologicznego zwolennika III Rzeszy.
To rozróżnienie powinno zamykać najprostszą część sporu. Historia Józefa Tuska jest trudnym wojennym życiorysem, ale nie stanowi dowodu przeciwko Donaldowi Tuskowi ani argumentu oceniającego współczesną Koalicję Obywatelską. Najrzetelniejsza ocena zaczyna się od dokumentów, chronologii i oddzielenia faktów od politycznej interpretacji.
